GANDAWA, BELGIJSKA PRALINKA

Moja wycieczka do Belgii to taki dosyć niespodziewany przypadek. Nigdy wcześniej nie planowałam wyjazdu do tego kraju, gdyż wydawał mi się nijaki. Kojarzył się głównie z siedzibą Parlamentu Europejskiego i jedno co o nim wiedziałam to to, że w Brukseli jest piękny rynek, a poprzecinana kanałami Brugia zachwyca swym klimatem.

Kiedy w lipcu udawałam się na spotkanie z mieszkającą na stałe w Belgii koleżanką (poznaną zresztą na jednym tematycznym forum w Internecie),
nie sądziłam, że wkrótce umówimy się na spotkanie u niej, czyli w niewielkiej miejscowości pod Antwerpią, gdzie mieszka wraz z mężem.
Bo tak naprawdę kiedy Monika zapytała się mnie czy nie przyleciałabym do niej, początkowo odmówiłam, gdyż przede mną była zaplanowana na sierpień podróż.
A jednak kiedy wróciłam do domu, odpaliłam komputer, znalazłam lot z Wrocławia do Brukseli i z powrotem za 70 złoty, to pomyślałam, że takiej okazji nie można przepuścić.
Nie dość, iż spotkam się z kimś mega sympatycznym, to jeszcze zobaczę coś nowego.

Największym problem stało się dla mnie pytanie, co można jako gość przywieźć z Polski, tak aby sprawić komuś przyjemność.
Problem był tym bardziej złożony, że jechałam do ludzi tak naprawdę zupełnie mi nieznanych. W końcu zapytałam wprost – co lubicie?
stanęło na …. gorzkiej czekoladzie ( tak, tak, do Belgii jechałam z gorzką czekoladą) i 3 kilogramami ruskich pierogów w plecaku.
I tak w pewną wrześniową noc o godz.23:00 wylądowałam na lotnisku tanich linii, oddalonym od Brukseli o 50 km.
Tu od razu pierwsze zdziwienie. Po zamachach w Brukseli nie ma wejść na teren portu osób odprowadzających, wstęp mają tylko pasażerowie,
natomiast ci, którzy przylecieli kierowani są od razu na zewnętrzne parkingi. Trochę to skomplikowane.

Tydzień przed wylotem Monika zadzwoniła i mówi: słuchaj, niedzielę mam całą dla Ciebie. Gdzie chcesz jechać: Bruksela? Brugia? Gandawa? Ostenda?
Kiedy usłyszałam Ostenda, przyznaję, że na chwilę zamilkłam.
Uświadomiłam sobie, że Belgia to przecież miejsce, gdzie toczy się większość powieści jednego z moich ulubionych autorów jakim jest mieszkający
na stale w Brukseli Erich Emmanuel Schmitt, autor takich powieści jak „Papugi z Placu d Arezzo”, „Dziecko Noego” czy wreszcie „Marzycielka z Ostendy”.
Zobaczyć miejsca opisywane w książkach w realu, jaka fantastyczna konfrontacja. Zwłaszcza ta Ostenda wydawała mi się bardzo kusząca.
Jednak po obejrzeniu w internecie informacji dotyczących tego miasta, zrezygnowałam z odwiedzenia go.

Zdecydowałam, że niedzielny wspólny wypad będzie do Brugii, później miała być Antwerpia i ostatnie dwa dni w Brukseli, gdzie wynajęłam hotel.

Niedziela przywitała mnie takim deszczem, że o ile dobrze pamiętam opuściłyśmy dom grubo po 13-tej i pojechałyśmy nie do Brugii a do Antwerpii.
Lało tak, że schowałam aparat. W dodatku na miejscu kolejna niespodzianka: przepiękny rynek zabudowany muszlą koncertową i plastikowymi trybunami.
Zdjęć zero.
Monika poleciła mi Gend, czyli po naszemu Gandawę. Jej zdaniem jest to najpiękniejsze miasto w Belgii.
Nie było tego miejsca w moich planach, ale Antwerpia odpadła, więc ruszyłam w poniedziałek do Gandawy. Byłam kompletnie nieprzygotowana do jej zwiedzania.
Poczytałam o tym mieście trochę w przewodniku, siedząc w jadącym do niego pociągu.

Gabi

4 komentarze

Arleta

Śliczna jest Twoja Gandawa, taka spokojna, uporządkowana a przede wszystkim kolorowa.
Z przyjemnoscią oglada sie takie relacje.
Pozdrawiam

Reply
Gabi

Arleta, nie spodziewalam się, ze belgijskie miasta są tak piękne. Musisz tam dotrzeć zwłaszcza że masz tak blisko. I cudne są nocą, bo je pięknie podswietlają. No i te frytki z majonezem!
pozdrawiam

Reply
Renata

Przepięknie pokazane miasto. Nie wiedziałam, że ma tyle uroku, no ale to trzeba umieć dostrzec, co się Tobie udało. Opis też bardzo ciekawy. Rzetelnie opracowana relacja.
Pozdrawiam 🙂

Reply
Gabi

Dzięki Renatko, dzięki. Miasto jest piękne, można się zapstrykac tyle ciekawych atrakcji. Bardzo bym chciała, żebyś kiedys pojechała do Belgii, bo miasta belgijskie są wyjatkowo pięknie podświetlone. Dla znawców nocnej fotografii jak Ty byłoby to nie lada wyzwanie. Byłabys zachwycona,A samolot z Wrocławia za grosze,
pozdrawiam

Reply

Pozostaw odpowiedź Renata Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *